Kradzież, prawie doskonała

kradziez

Zrozumieć system finansjery jest podstawą wyzwolenia z rąk okupantów ekonomicznych. Zrozumieć mechanizm okradania mnie i Ciebie jest kluczem do odrzucenia od władzy kłamliwych polityków, a tych o czystszym sumieniu naprowadzić na odpowiednie tory.

Nie ma dzisiaj w Polsce, parlamentarnej partii politycznej, która walczyłaby o nasze pieniądze, o godziwe życie, o prawdę finansową i gospodarczą. Działają tak, jakby się wszystkie umówiły, jakby miały wspólnych zarządców.

Nic nie mówi na ten temat PiS, Korwin Mikke miesza ludziom w głowach, PO – SLD – PSL, to siostrzane wcielenia układu okrągłostołowego. Im zależy tylko na ogłupiałym społeczeństwie. Wprawdzie rodzą się nowe, mądre partie takie jak, Unia Kapitału i Pracy, ale ich droga do Parlamentu jest jeszcze długa.

O czym politycy powinni jawnie mówić ?

O systemie kreacji pieniądza i o sprzedaniu polskiej złotówki systemowi finansjery. O kreacji pieniądza wspomniałem wiele razy, dzisiaj chcę trochę powiedzieć o prawie doskonałej kradzieży polskiej złotówki.

Jest ona doskonała, ponieważ społeczeństwo jej kompletnie nie dostrzega, ba nawet niewielu polityków o tym wie. „Prawie” oznacza rozumienie tego mechanizmu przez coraz więcej osób w Polsce.

Na czym polega owa kradzież ?

Oficjalnie, złotówka jest polską walutą i należy do narodu polskiego. Realnie nikt w Polsce nie ma na nią wpływu.

Aleksander Kwaśniewski dokonał jednej z największych zbrodni gospodarczej w pokojowej historii Polski. Wpisał do Konstytucji, zakaz finansowania budżetu (dokładnie deficytu) państwa poprzez druk pieniądza z NBP. Ten zapis związał ręce wszystkim rządom. Dlatego, aby pokryć dziurę budżetową, rządy musiały i muszą pożyczać pieniądze od finansjery lub wypuszczać obligacje, które skupują instytucje finansjery. Czyli Polski dług znajduje się głównie w garści obcego kapitału.

Jest to o tyle niebezpieczne, że zawsze dłużnik poddany jest wierzycielowi.

Głównym problemem polskich i światowych finansów jest brak pieniądza. Mógłbym napisać, że jest to paradoks na skalę światową, ale taki sam problem ma większość państw na świecie.

Mają własny narodowy pieniądz, ale tylko z nazwy. W rzeczywistości nie decydują o jego ilości w gospodarce, co jest kluczem do odbudowy państwa.

Wielu pseudo ekonomistów krzyczy, że obniżenie podatków i zmniejszenie wydatków jest podstawą do dobrobytu. Jest to bzdura i kolejne ogłupianie społeczeństwa. Nie można obniżać podatki, jeżeli nie ma się dodatkowego źródła finansowania. Chyba nikt nie ma ochoty na rozsypkę budżetu i kolejne eksperymenty. Zaraz pojawiłby się dobry wujek, który dobiłby naszą gospodarkę. Osoby, które propagują takie rozwiązania, występują w roli pożytecznych idiotów.

Odbudować Polskę do momentu pierwszych, odczuwalnych oznak poprawy, można przeprowadzić w przeciągu kilku lat, ale należy zacząć od zbudowania NIDPI. Bez takiej instytucji i takiego mechanizmu, nigdy nie odbudujemy Polski.

Powtarzam nigdy.

Wszelkie inne pomysły to bajdurzenie i budowanie kapitału politycznego.

Przy wdrożeniu NIDPI uzyskamy realną władzę nad złotówką. To jest podstawa odbudowy Polski.

Zadajmy sobie dwa pytania:

Co jest potrzebne przedsiębiorcy do rozwoju ?

Tani pieniądz, pożyczony na bardzo dobrych warunkach.

Co jest potrzebne Kowalskiemu do życia ?

Bez pieniądza, nie kupi produktów, które przedsiębiorcy wyprodukowali.

To wszystko gwarantuje NIDPI.

Dzisiaj złotówka dostarczana jest do gospodarki, tylko przez instytucje finansjery.

Rozróżniamy pierwotną i wtórną emisje pieniądza.

Pierwotna polega na dostarczeniu pieniędzy przez NBP bankom komercyjnym, poprzez udzielanie im kredytów. Procent na jaki udziela im kredyty wynosi 4%. Dla nich jest to i tak za dużo, ponieważ bank Unii Europejskiej pożycza im na 0%.

A nam pożyczają na minimum 16% !!!

I co ciekawe, takie oprocentowanie kredytów ustala nasza instytucja – Rada Polityki Pieniężnej. Te odsetki, to czysty zysk banków. Członkowie RPP napychają kieszenie finansjerze, łupiąc przy tym rodaków.

Czyli ten sposób dostarczania nowych pieniędzy do gospodarki odpada, ponieważ jest za drogi dla banków komercyjnych.

We wtórnej emisji pieniądza bierze udział każda osoba, która dostała kredyt od banku, a bank skorzystał z kreacji pieniądza. Czyli nie miał na nią własnych czyli klientów pieniędzy, tylko wytworzył je z powietrza. Innym sposobem dostarczenia złotówki do gospodarki jest nakaz skierowany do NBP o wymianę walut na złotówki przez obcy kapitał.

Obecnie wszystkie metody dostarczania nowych pieniędzy do gospodarki, opanowały instytucje finansjery. Dlatego w Polsce występuje notoryczny brak pieniądza w wielu branżach. Stąd powstaje bezrobocie, a firmy ratują się podwyżkami cen. Rząd również nie mając dostępu do taniego pieniądza jest zmuszony podwyższać podatki.

Finansjera specjalnie ogranicza ilość złotówki, aby Polska nigdy nie stała się bogatym krajem.

Mądre bogactwo oznacza siłę.

Cały czas należy pamiętać słowa ekonomisty Miltona Friedman, który w przebłysku poruszonego sumienia powiedział: „Za wszelkie recesje gospodarcze, odpowiedzialny jest brak odpowiedniej ilości pieniądza w gospodarce.”

To jest klucz do odbudowy kraju, a nie samo obniżanie podatków i zmniejszanie wydatków.

Gdy tak zrobimy bez nowego źródła finansowania budżetu, to bardzo szybko zbankrutujemy. Zakończy się to biedą i rewolucją społeczną na miarę Ukrainy.

Dlatego osoby, które propagują taką drogę, to sprzedawczyki albo pożyteczni idioci służący niechcący finansjerze.

źródło: „Filary Państwowości Naszej”

           „Jak działa system finansjery ?”

 Robert Brzoza Robert Brzoza

P.S. Chcesz otrzymywać aktualne informacje o systemie bankowym, polityce, gospodarce i finansach światowych ? Zaglądnij tutaj: „Monitorowanie Rynków”.

 

 

Darmowe Info na Twojego Maila !

  Wpisz w poniższy formularz swoje imię, e-mail i kliknij przycisk „Uzyskaj Dostęp”, a ja będę wysyłał Ci najświeższe info o kłamstwach historycznych, sprzedawczykach polskich, zakłamanej ekonomii i wiele więcej…

Twoje dane są bezpieczne

 

9 Responses to “Kradzież, prawie doskonała”

  • CL on 5 września 2014

    W tym tekście jest zawarta myśl, że obniżanie podatków spowoduje biedę. To jakby napisać: „jeżeli ludzie będą mieli więcej, będą mieli mniej”. Nie jest brany pod uwagę fakt, że wartość pieniądza jest zmienna. Dlatego reglamentowanie pieniądza na rynku jest pozytywnym działaniem, ponieważ powoduje deflację. Deflacja nie sprzyja zadłużaniu się, więc finansjera sponsoruje różnorakich „ekonomistów” wmawiających społeczeństwu, że inflacja to zbawienie dla gospodarki. Kreowanie pustego pieniądza przez banki, jest właśnie niczym innym jak napędzaniem inflacji, czyli notorycznego wysysania społeczeństwa z efektów ich pracy.

  • Robert on 6 września 2014

    Nie, takiej myśli nie przekazywałem.
    Niestety, ale artykuł ma pewne ograniczenia.
    Można przekazać maksymalnie 2-3 myśli.
    Nie znamy swoich poglądów stąd ten wniosek.

    Co to znaczy, że wartość pieniądza jest zmienna ?

  • CL on 6 września 2014

    Edit: Ja za to w powyższym komentarzu nie zwróciłem uwagi na to, że deflacja sprzyja właścicielom obligacji, a więc w patologicznie zadłużonych gospodarkach jest rzeczywiście niekorzystna. Czyli zdanie „reglamentowanie pieniądza jest pozytywnym działaniem” odnosi się do zdrowej, niezadłużonej gospodarki. Być może finansjera rzeczywiście blokuje obecnie podaż pieniądza, stąd m.in. deflacja (choć jest to ponoć skutek sankcji) a RPP ustaliła stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie. Być może właściciele banków chcą przed krachem wycisnąć z nas ostatnie soki.

  • Robert on 6 września 2014

    Wydaje mi się, że nie można powiedzieć: „w gospodarce jest taka inflacja”, albo „mamy deflacje”.
    To są w pewnym sensie przekłamania rzeczywistości.
    Stwierdzenie „inflacyjna depresja” jest bardzo trafnym określeniem dzisiejszej ekonomii.
    Zmierzam do tego, że w wielu gałęziach gospodarki jest inflacja, spowodowana większymi zakupami, podwyżką cen itd.
    W innych działach jest deflacja w wyniku błędnego systemu ekonomicznego: efekt odsetka, kreacji pieniądza itd.
    Jeżeli zastosujemy dla całego kraju akcję zmniejszania inflacji, to wiele przedsiębiorstw na tym straci. To samo jest z deflacją.
    Należy określić czy deflacja w danych działach powstała w wyniku konkurencji – pozytywna deflacja, czy w wyniku za małej ilości pieniądza i recesji – negatywna deflacja.

    Nie odczytywałbym sedna ekonomii po działaniach RPP. To są ludzie na usługach, gdyby tak nie było to dość szybko naprawiliby gospodarkę. Mają ku temu narzędzia jak: część odsetek z kredytów zasila budżet państwa.
    Obecnie całość odsetek trafia do rąk bankowców.

  • CL on 10 września 2014

    „Wielu pseudo ekonomistów krzyczy, że obniżenie podatków i zmniejszenie wydatków jest podstawą do dobrobytu. Jest to bzdura i kolejne ogłupianie społeczeństwa.”

    O to mi chodziło, gdy napisałem w komentarzu: „W tym tekście jest zawarta myśl, że obniżanie podatków spowoduje biedę. To jakby napisać: <>”

    „Co to znaczy, że wartość pieniądza jest zmienna ?” Po prostu keynesowski dogmat o zbawiennej roli wpompowywania pieniędzy w gospodarkę uważam za niedorzeczny i pomocny tylko na krótką metę, z uwagi na niezaprzeczalny fakt spadku wartości tego pieniądza. Zyskują na tym tylko ci, którzy bezpośrednio wprowadzają nowy pieniądz, a bezpośredni skutek inflacji odczuwa przeciętny konsument.

    „Wydaje mi się, że nie można powiedzieć: <>, albo <>.”

    Oczywiście mówiąc w czasie teraźniejszym, musimy mieć na myśli jakiś okres, jak każda rzeczywista zmienna, wartość pieniądza musi być określona na jakiejś temporalnej osi. Mówiąc „mamy inflację” używamy skrótu myślowego, bo mówimy nie tylko o wartości teraźniejszej, ale i przeszłej (musimy znać przecież poprzednią wartość pieniądza, bo skąd mielibyśmy bez tego wiedzieć czy mamy do czynienia ze spadkiem, czy wzrostem) oraz przyszłej (przewidujemy odpowiednią zmianę cen). Druga sprawa, że jak do każdej makroekonomicznej statystyki (i statystyki w ogóle) trzeba podchodzić z rezerwą, jednak uważam, że spadek wartości siły nabywczej pieniądza, jest odczuwalny w każdej dziedzinie gospodarki. Kto najbardziej na tym traci: oczywiście przeciętny konsument. No i zmiana wartości pieniądza jest kluczowa dla relacji wierzyciel-dłużnik. Jak wiadomo, bardzo dziś rozpowszechnionej.

    Co do działań RPP to jest moim ważny aspekt, nie kluczowy, ale ważny. RPP podwyższaniem stóp procentowych teoretycznie może wpływać na ograniczanie inflacji i odwrotnie. Skoro teraz stopy są najniższe w historii, znaczy, że próbuje się ograniczać deflację. Z punktu widzenia ogromnego długu, j (publicznego i prywatnego)jest to korzystne działanie, bo im bardziej zadłużeni jesteśmy tym bardziej zagraża nam deflacja. Z drugiej strony inflacja powoduje, że ściąga się z nas efekty naszej pracy, i żeby spełnić wmawiane nam zewsząd potrzeby, musimy się zadłużać. A więc z perspektywy wierzyciela, najbardziej opłaca się okres długotrwałej, niewielkiej inflacji, udzielenie jak największej ilości pożyczek, po czym wywołanie deflacji, by długi nabrały wartości. Musi się to skończyć załamaniem i zdławieniem zadłużonych gospodarek, ale przecież to nie dobro wspólne jest priorytetem działania banków…

  • CL on 10 września 2014

    Nie wiem dlaczego zniknęła treść z wewnętrznych cudzysłowów. Odpowiednio miało być tam „jeżeli ludzie będą mieli więcej, będą mieli mniej”, „w gospodarce jest taka inflacja” „mamy deflacje”

  • Robert on 10 września 2014

    Widocznie nastąpił jakiś błąd, dlatego nie napisał cudzysłowów.

    Rozważania słuszne.
    Moim zdaniem, najlepszy stan gospodarczy to naturalna deflacja. Charakteryzuje się zdrowym rozwojem firm, przez to w zdrowej gospodarcze, gdzie występują zdrowe warunki rozwoju, dochodzi do naturalnych obniżek cen.
    Tak jak obecnie w branży komputerowej.

    W dzisiejszej, zepsutej gospodarce Polski i świata, taki stan jest niemożliwy.

    Proszę nie mylić negatywną deflacje z pozytywną.

  • Gloria Victis on 12 października 2014

    Jak sam Pan zauważył nie tylko w polskiej Konstytucji znajdują się podobne uregulowania. Bez takiego zapisu NBP mogłaby tworzyć pieniądze z powietrza jak FED czego skutkiem byłaby coraz większa inflacja. Wbrew pozorom to dobry zapis. Jednak w polskich warunkach, gdzie 90% banków komercyjnych jest w posiadaniu kapitału zagranicznego skutkuje to tym, że jesteśmy uzależnieni od międzynarodowej finansiery i polityki krajów, które wykupiły nasze banki. Ich celem jest maksymlna eksploatacja zasobów (z roku na rok rosną zyski banków), a nie poprawa sytuacji gospodarczej kraju. Dzięki takiemu działaniu finansiera i biznesy z innych państw mają otwartą drogę do przejmowania polskiej gospodarki (czy raczej tego co z niej zostało). Nie wiadomo jak będzie za kilka lat. Niemcy masowo wykupują polską ziemię. Potem może się okazać, że skoro większościowymi właścicielami są nie-polacy to Niemcy łaskawie zrezygnują ze swoich roszczeń w zamian za oddanie im „ich” landów na wschodzie.

    Co do podatków to się nie zgodzę. Jest coś takiego jak krzywa Laffera. Polityka tego rządu prowadzi do uciekania w szarą strefę, gdzie nie płaci się podatków. Wobec stopy życiowej bardziej opłaca się na lewo kupić paliwo czy fajki z przemytu. Dzięki temu pracodawcy mogą sobie swobodnie zatrudiać pracowników na umowach śmieciowych. A gdyby tak zmniejszyć podatki z tytułu pracy to większa liczba ludzi zatrudnina była by na podstawie normalnej umowy o pracę. Teoretycznie dla budżetu nie ma różnicy czy 10 pracodawców odprowadzi podatek 1000 zł, czy 100 pracodawców w wysokości 100zł. Kwota się pokrywa. Jednak przy mniejszych kosztach zatrudnienia wzrosłaby liczba przedsiębiorców i wpływy byłyby jeszcze większe.

  • ala wilk on 16 października 2014

    Dlatego trzeba przyjąć euro i sytuacja będzie jasna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *